O mnie

Nazywam się Michał Sałaban i urodziłem się w 1981r.
"Kim jestem", to chyba najtrudniejsze pytanie, jakie można sobie zadać. Wymigując się od bezpośredniej odpowiedzi, wyjaśniam kim bywam:
Informatykiem - to mój zawód, a jednocześnie hobby. Bardzo lubię programować i zajmuję się tym od około 4-5 klasy podstawówki, kiedy to pierwszy raz w swoje ręce dostałem komputer. Jako że minęło sporo czasu, totalne komputeromaniactwo dopadło mnie jako szczyla i zdążyło minąć. Dlatego zachowuję dystans i ekran monitora jest dla mnie częścią świata, a nie na odwrót. Oczywiście internet uważam za jeden z najważniejszych wynalazków ludzkości, a w domu nie mam radia ani telewizora :)
W wolnych chwilach bywam paralotniarzem. To nowa pasja. Gdy piszę te słowa, nie minął jeszcze rok od mojego pierwszego lotu. Inicjacja w Alpach była gorąca i intensywna, a niedługo potem wyjechałem latać w Himalajach. Ciągle jeszcze wiele nauki przede mną, ale to dobrze - nie znudzi się na pewno.
Jeśli zimowa pogoda nie pozwala latać, staję się snowboardzistą. Regularnie od kilku lat i od pierwszego wejrzenia. Nic innego nie przyszło mi tak łatwo, jednocześnie dając tyle frajdy. Zaraziłem tym wspaniałym sportem wielu znajomych i często bywam w naszych górach. Polska zima jednak nie rozpieszcza, a na drodze do wyjazdu w Alpy ciągle stają jakieś niespodziewane przeszkody. Mam nadzieję, że zdążę zanim się zestarzeję.
W najprzyjemniejszych i niecierpliwie wyczekiwanych okresach życia jestem podróżnikiem. Uwielbiam odkrywać nowe miejsca, a także ponownie odwiedzać te znane i lubiane. Do niedawna była to tylko Europa, która ciągle mnie fascynuje swoimi "drobnymi różnicami". W planach natomiast od lat miałem Amerykę Południową, ale niemalże przypadkiem odkryłem ostatnio Azję i celownik mi się przesunął.
Przy okazji tego wszystkiego, od czasu do czasu na momencik zostaję fotografem, po długiej przerwie. Gdy powiększalnik na strychu zarósł kurzem, w końcu sprawiłem sobie cyfrę, dzięki czemu publikowanie zdjęć w sieci nareszcie jest proste. Jakakolwiek wyprawa bez aparatu jest dla mnie czymś niekompletnym.
A kiedy nie robię którejś z powyższych rzeczy, zazwyczaj się obijam :)