N.I.E dla ciebie rower
Po Barcelonie jeżdżą tysiące publicznych rowerów. Można pobrać je z kilkuset rozlokowanych w całym mieście automatycznych stojaków i na dowolnym takim stojaku zostawić. Jako że mój własny pojazd skradziono mi już po dwóch tygodniach, postanowiłem skorzystać z tego dobrodziejstwa.
Cały system jest dobrze pomyślany i tani. Roczny abonament wynosi... 24€. Jest to jedyny koszt, pod warunkiem że roweru nie przetrzymujemy i odstawiamy przed upływem przepisowej godziny. Oczywiście liczba pojazdów jest ograniczona, więc czasowo występują niedobory (rano koło głównych stacji metra i wieczorem pod biurowcami) albo przepełnienia, ale jak na początkową fazę - bo program ma zaledwie parę miesięcy - jest świetnie.
Kartę pozwalającą korzystać z systemu można zamówić przez internet. Szybko zacząłem więc wypełniać formularz... i szybko skończyłem, na obowiązkowym polu D.N.I/N.I.E. Są to numery będące odpowiednikami naszego PESEL i NIP w jednym, z tym że Documento Nacional de Identidad posiadają obywatele Hiszpanii, a Número de Identificación de Extranjero - imigranci.
Będąc szczęśliwym przedsiębiorcą wystawiającym polskie faktury, nie zawracałem sobie głowy hiszpańską papierkologią. Napisałem więc szybko na podany na stronie adres, przedstawiając swoją sytuację i proponując w zamian numer paszportu bądź prawa jazdy. Odpowiedź przyszła już po tygodniu(!) "Nie da się". Usługa jest skierowana tylko do osób oficjalnie zamieszkałych w
Hiszpanii.
Pomyślałem, że może jednak warto wyrobić N.I.E. Jest on niezbędny do podjęcia pracy, założenia konta lub zakupu domu. Co prawda żadnej z tych rzeczy nie planowałem, ale kto wie co się zdarzy? Zacząłęm badać temat - zarówno na oficjalnych stronach, jak i nieoficjalnych forach. Moim oczom niebawem ukazał się pełen obraz dziwnie znajomej tragedii. Otóż, by wyrobić N.I.E, należy:
- Wypełnić formularz EX-14 podając wszystko co możliwe, w tym adres zamieszkania i dołączając zdjęcia oraz kserokopie paszportu.
- Poświadczyć empadronamiento, czyli zameldowanie pod wskazanym adresem. W tym celu należy stawić się w odpowiednim urzędzie wraz z właścicielem lokalu (którego na oczy nie widziałem). Urząd oczywiście otwarty jest w godzinach przyjaznych bezrobotnym.
- Z papierami udać się na komisariat policji i tam złożyć wszystko. Nie byłem, ale z opowieści wynika, że należy wziąć ze sobą zestaw krzyżówek na czas oczekiwania w kolejce.
- Zapłacić za wszystko około 15€ w sumie.
- Poczekać dwa tygodnie.
- Osobiście stawić się po odbiór świadectwa nadania N.I.E. Podobno uroczyste przemówienie, występ teatru dziecięcego i uścisk dłoni burmistrza są interesantom oszczędzone.
Przy okazji ciekawostka: Hiszpanie zobowiązani są posiadać przy sobie świadectwo nadania D.N.I. W razie jego braku można zarobić mandacik. Podobnie imigranci powinni nosić przy sobie N.I.E. Wygląda na to, że jako obywatel Unii twierdzący, że wpadłem tylko na moment na delegację, jestem w najwygodniejszej sytuacji.
Wygląda na to, że z roweru nici. Nie chce mi się aż tak bardzo.
rower
no to może jednak z naszego bazaru? Podrzucić można tzw. okazją :)