Iran

Rzecz jest już pewna, bilety kupione, więc mogę śmiało puszczać farbę: jadę do Iranu! A właściwie jedziemy, bo już jakiś czas temu na całą eskapadę namówiłem Palucha. W lutym 2008 bierzemy deski, pakujemy się w samolot do Istambułu, a potem autokar do Teheranu i ruszamy do Persji.

Wśród znajomych, którym proponowałem udział w wyprawie, stwierdzenie, że chcę jeździć na desce w Iranie, zazwyczaj spotykało się z opadem szczęki i błyskotliwym pytaniem: Po piasku???. Potem często następowały nie mniej genialne uwagi na temat wpadania na miny bądź uciekania przed bandą turbaniarzy z granatnikami w łapach. Cóż, mam przynajmniej świadectwo jak uboga jest nasza wiedza o tej niezwykle starej i bogatej, a nie tak odległej przecież krainie.

A w Iranie jest gdzie jeździć. Góry Elburs (nie mylić ze szczytem Elbrus na Kaukazie) zajmują obszar porównywalny powierzchnią z naszym krajem, a najwyższy szczyt, Demawend ma blisko kilometr więcej niż Mount Blanc, czyli największy pagór Europy.

Stolicą - co już większość z nas zapewne wie - jest Teheran, ośmiomilionowa metropolia ulokowana u stóp tychże malowniczych gór:

Teheran

No ale dość tej geografii, pora na konkrety. Otóż najbliższy ośrodek narciarski, Tochal, znajduje się niemalże w samym mieście. Dolna stacja kolei linowej leży przy teherańskiej ulicy. A kolej i stoki są takie, że już zaczynam się zastanawiać nad przeprowadzką w ciemno do tego pięknego rejonu:

Tochal
Tochal

To tylko przedsmak tego, co oznacza jeżdżenie w Iranie. Trasy trasami, a tak naprawdę wszyscy deskarze wiedzą, że najlepiej jest poza nimi. Na przykład tak:

Dizin
Dizin

Piękne, prawda? Najbardziej jednak ciśnienie podniosły mi takie zdjęcia:

Zimowy zlot jedynie, niby żadna rewelacja, ale wystarczy chwilę podrapać się w głowę patrząc na mapę, by zacząć szukać dalej i przekonać się, że ta kraina ma potencjał:




No ale teraz paralotni nie biorę. To zostawiam sobie na następny raz. Bo oprócz jeżdżenia, latania i oglądania krajobrazów, Iran ma do zaoferowania bardzo wiele. Piękną architekturę, przepyszną kuchnię, a przede wszystkim - wspaniałych i gościnnych mieszkańców. Tak przynajmniej twierdzą wszyscy, którzy tam byli. I my mamy plan się o tym przekonać! :)

w takim razie zaplanuj, że

w takim razie zaplanuj, że przy następnej wyprawie do Iranu uzupełnisz ekwipunek także o siostrę i jej deskę:)

Jeszcze mama musi się

Jeszcze mama musi się zgodzić. No, chyba, że mnie tez zabieracie???